BIAŁE BLIŹNIAKI (IN)
Projekt białych bliźniaków jest nam szczególnie bliski ponieważ pierwszy raz poza byciem projektantami staliśmy się jednocześnie inwestorami, a projektować i budować dla siebie samych jest chyba najtrudniej.
Zaczęło się od znalezienia nieruchomości atrakcyjnej pod względem ceny i lokalizacji, jednak trudnej jeżeli chodzi o funkcjonalność, ustawność (szerokość wnętrza jednego domu to 445 cm) i stan techniczny instalacji.
Dom przed przebudową nie miał wejścia od strony ulicy, co powodowało, że aby się do niego dostać trzeba było obejść go prawie dookoła. Pomieszczenia były nieodpowiednio zorientowane względem stron świata i źle doświetlone. Lokalizacja kuchni od strony zachodniej, a salonu od wschodniej powodowała, że widok z niego zamiast na ogród otwierał się na ulicę. Kontakt wnętrza domu z urokliwym ogrodem, w którym ostały się jeszcze przedwojenne drzewa owocowe, został ograniczony do minimum jakim były drzwi wejściowe i małe okno w kuchni.
Rozkładowy układ parteru dzielił niewielką przestrzeń na ciemne, niedoświetlone i nieustawne pomieszczenia. Łazienki były zbyt małe i niefunkcjonalne z plątaniną przypadkowo poprowadzonych rur kanalizacyjnych i CO. Domy ogrzewane były piecami na paliwo stałe, a ciepło rozprowadzane po pomieszczeniach dzięki dużym żeliwnym grzejnikom, które dodatkowo ograniczały możliwości aranżacyjne niedużych pomieszczeń.
Wszystko to sprawiało, że z kim nie rozmawialiśmy o planowanej inwestycji wątpił w jej powodzenie. My jednak dostrzegaliśmy potencjał nieruchomości i oczami wyobraźni widzieliśmy jasny, przestronny i funkcjonalny dom o powierzchni zbliżonej do dużego mieszkania w budynku wielorodzinnym, dzięki czemu zakładane koszty utrzymania miały nie być wysokie. Dodatkowe ograniczenie stanowił zakładany budżet, który aby inwestycja była opłacalną, miał nie przekroczyć kosztów zakupu wyżej wspomnianego nowego mieszkania w tzw. „deweloperce”.
Głównym założeniem przebudowy było wykorzystanie potencjału jaki drzemał w nieruchomości, wpuszczenie maksymalnie dużej ilości światła, otwarcie widoków na ogród i połączenie go z pokojem dziennym poprzez drewniany taras.
Podczas przebudowy usunięto wszystkie ściany działowe parteru, tworząc cały układ funkcjonalny od nowa. Pozostawiono tylko jedną ścianę wewnętrzną, na której wspierały się schody z lastryko. Skuto posadzki i usunięto wypełnienie ceramicznych stropów Kleina żużlem. Wymieniono wszystkie instalacje, zastępując standardową instalację grzejnikową ogrzewaniem podłogowym. Grzejniki płytowe zamontowano jedynie w sypialniach na piętrze, gdzie na podłodze pozostawiono stare deski drewniane. Każdy otwór okienny wykuto na nowo, stary zamurowując. Gabaryty okien dobrano tak, aby wpuszczały maksymalną ilość światła przy zachowaniu granicznych wymiarów umożliwiających zastosowanie niskobudżetowej stolarki PVC. Równomierne rozłożenie na elewacjach wertykalnych okien miało wprowadzić rytm, uporządkowując wcześniejszy chaos i dodać prostopadłościennej bryle lekkości. Wejścia do obu domów przeniesiono na elewację frontową. Ściany zewnętrzne docieplono i wykończono cienkowarstwowym tynkiem silikonowym w kolorze białym.
W układzie parteru kluczową okazała się nowa wyspowa lokalizacja małej toalety dla gości. Wydzieliła ona przestrzeń wejściową z wnęką na szafę garderobianą, a z drugiej strony przestrzeń kuchni z wnęką na wysoką zabudowę meblową i agd. Pomieszczenia parteru stanowią otwarte i przenikające się wzajemnie przestrzenie, a ustawione naprzeciwko siebie duże okna otwierają perspektywy w każdym z trzech kierunków, dzięki czemu mała powierzchnia parteru (42 m2) wydaje się dużo większa. Wrażenie to potęguje biel zastosowana na ścianach, suficie i podłodze. Wszystko to aby wpuścić i odbić jak najwięcej promieni słonecznych.
Aranżacja wnętrz została oparta na pomyśle aby w kontrze do minimalistycznych białych wnętrz pozostawić maksymalnie dużo elementów i sprzętów wyposażenia mieszkania, które będą świadczyły o czasie, w którym przebudowywany dom powstawał. Dlatego zdecydowano się, po wcześniejszym odświeżeniu, na powtórne wykorzystanie części z pozostawionych przez poprzednią właścicielkę mebli z lat 60 – tych. Stare stoliki stanowiące kiedyś podstawy pod radia tranzystorowe zyskały nową funkcję toaletki, a kultowe fotele model 366 zaprojektowane przez Józefa Mariana Chierowskiego czekają na odrestaurowanie. Na parterze w dwóch miejscach skuto tynki odsłaniając surową cegłę, która kontrastując z bielą reszty ścian i podłogą, stanowi główny akcent aranżacji. Wtedy też się okazało, że w większości cegła, z której zbudowane zostały ściany nośne jest starsza niż zakładaliśmy. Na niektórych z nich odkryliśmy sygnatury z odciśniętą datą 1935 kiedy to powstał pierwszy dom, który stał w tym miejscu. Duża niemiecka willa została zniszczona podczas bombardowań Wrocławia i to z cegieł pochodzących z jej rozbiórki w większości został wzniesiony nasz dom. Podobnie grube i długie sosnowe deski podłogowe w pokojach na piętrze, kiedy po oczyszczeniu z wielu warstw brązowej farby olejnej, odzyskały dawny blask, zostały określone przez „fachowców” mianem przedwojennych i to wszystko w domu z czasów PRLu.
Po tych odkryciach zdecydowaliśmy się oprzeć aranżację na kontraście starych, chropowatych, niejednorodnych kolorystycznie faktur i tekstur jak sosnowe deski pełne sęków, różnorodna gatunkowo cegła i schody z lastryko z czystą bielą gładzi gipsowych i podłóg z żywicy poliuretanowej.
Przestrzeń łazienki na piętrze została powiększona kosztem pokojów sypialnianych, tak aby zmieścić zarówno wygodną wannę jak i obszerną kabinę prysznicową. Cała łazienka konsekwentnie jak reszta mieszkania została wykończona płytkami i farbami ceramicznymi w kolorze białym. Na tym neutralnym tle wybija się wzorzysta posadzka z kafli, które miały nawiązywać do portugalskiego azulejos, stanowiąc wspomnienie pierwszej wspólnej podróży obecnych mieszkańców domu.
Wszystkie pomieszczenia wyposażono w proste w formie, białe, bezprzylgowe drzwi ze stylizowanymi retro klamkami w kolorze czarnym od zewnątrz i białym od wnętrza pomieszczeń. Mają one zmiękczać czystość i surowość białych płaszczyzn. Całości aranżacji dopełni wolno stojący kominek typu koza, dla którego przewidziano miejsce w salonie i drewniany taras stanowiący przedłużenie jego powierzchni. Będzie on ażurowy i oparty na przygotowanych w tym celu zewnętrznych ściankach, z których środkowa wysoka na 3 metry będzie stanowiła w przyszłości rozdzielenie tarasów dwóch sąsiadujących ze sobą domów.
Doświetlona oknami i ogrzewana kondygnacja piwnicy mieści saunę oraz pomieszczenia gospodarcze pralni, suszarni, kotłowni i stanowi dużą powierzchnię magazynową, tak potrzebną, a deficytową w czasach dzisiejszych, ekonomicznych „deweloperek”.